Warsaw, Poland

hello 2018, bye 2017

01/01/2018

Today all of us were given a blank page, a blank chapter with 365 pages to fill with incredible memories and achievements. January 1st always feels like a fresh start to me. I actually love the magic of new beginnings, whenever you’re starting a new day, week, month, year, job, anything basically. There’s a mystery in it that excites me. You never know what the new year is going to bring. You can plan things, work on them, on improving yourself and your work, but you never know what’s going to happen when you actually get to read the next page. But since my 21st chapter is only beginning, I cannot say much about it yet. Saying goodbye to any year that passes always makes me feel kinda nostalgic, but in a good way. I adore the moment right before midnight on 31st of december when you can feel the excitement, hope and love that’s in the air, or is it just me being a hopeless romantic in here? It always makes me think back about what past year has thought and brought me. And no – I won’t go month by month about what happened as people do on insta stories (which is sweet really, but I’d rather see/hear/read more than just one picture and a date right next to it, it’s like as if the story isn’t fully told/shown, idk maybe i’m just weird). There are couple of lessons that life gave me in 2017 as well as opportunities I have never dreamed of when back in a day i started my youtube channel and this blog as an extension of it. Lesson number one?

H A V E  C O U R A G E, dear heart

it’s being brave, it’s stepping out of your comfort zone one step at a time, it’s helping others, it’s putting yourself first whilst making hard decisions, it’s even being a bit selfish because in the end, the only person you can always count on is you. I think that 2017 was a year of having courage. Of learning to own it. It’s really weird and I just don’t know how to describe it, but I’m feeling 100% me, finally. That’s the thing I couldn’t say about myself at beginning of 2017, or even in the middle of it. Sometimes some things just get messed up, and you get angry about it, upset even, but what you don’t notice at the beginning due to way too many negative emotions is the fact that all of it actually shapes you, makes all of the parts of you finally fall into place. That’s how I’d describe myself in 2017. I finally found myself. Partly obviously, because every day you learn something new, meet new people, face challenges, but this time I’m more me than I’ve ever been. And instead of sharing everything in post, I’ll leave it here, a bit mysterious as the beginnign of every single year. Will share the rest gradually, to help you lear the lessons I did along the way in 2018. This one, this post, all the words I left on this site today, here’s to being you. 

Dzisiaj wszyscy dostaliśmy czystą kartkę, pusty rozdział z 365 stronami do zapełnienia wspomnieniami i osiągnięciami. Pierwszy stycznia zawsze kojarzy mi się z takim świeżym startem. Uwielbiam całą magię, którą mają w sobie początki. Nie ważne czy jest to związane z rozpoczęciem nowego dnia, tygodnia, miesiąca, roku, nowej pracy czy praktycznie czegokolwiek. To wszystko ma w sobie pewnego rodzaju tajemnicę, która mnie ekscytuje. Nigdy nie wiesz co przyniesie nowy rok. Możesz sobie coś zaplanować, pracować nad czymś, nad sobą, swoją pracą, ale nigdy nie wiesz co się wydarzy kiedy przyjdzie ci przeczytać kolejną stronę. W związku z tym, że mój 21 rozdział dopiero się zaczyna, niewiele mogę o nim powiedzieć. Żegnanie się z jakimkolwiek rokiem, który przemija zawsze sprawia, że czuję w sobie pewną nostalgię, ale tę dobrą. Uwielbiam moment tuż przez północą 31 grudnia kiedy wręcz czuje się ekscytację, nadzieję i miłość w powietrzu, a może to tylko ja jestem tu beznadziejną romantyczką? To wszystko zawsze sprawia, że zastanawiam się nad tym czego nauczyłam się w poprzednim roku, co mi przyniósł. Nie, nie będę przechodziła przez 2017 miesiąc po miesiącu jak to robią ludzie na insta stories (co jest super słodkie, ale szczerze wolałabym zobaczyć/usłyszeć/przeczytać coś więcej niż jedno zdjęcie i datę obok niego; to jakby historia była niepełna, nie wiem, może po prostu jestem dziwna). Jest trochę lekcji, które dało mi życie w 2017 roku, tak samo jak możliwości, o których nawet nie śniłam kiedy kilka lat temu zaczynałam prowadzić swój kanał na youtube i bloga jako jego przedłużenie. Lekcja numer jeden? 

B Ą D Ź  D Z I E L N E, drogie serce

to bycie odważnym, wyjście ze swojej strefy komfortu krok po kroku, to pomaganie innym, to stawianie siebie na pierwszym miejscu kiedy musisz dokonać trudnych decyzji, to nawet czasami bycie samolubnym, ponieważ ostatecznie jedyną osobą, na której możesz polegać jesteś ty. Myślę, że rok 2017 był rokiem, w którym nauczyłam się być dzielna. To bardzo dziwne i nawet nie wiem jak to opisać, ale czuję się w 100% sobą, w końcu. Jest to coś czego nie mogłabym powiedzieć o sobie na początku, a nawet w środku zeszłego roku. Czasami pewne rzeczy się psują, na co się wkurzamy, jesteśmy zawiedzeni, ale coś czego nie zauważamy początkowo przy wszystkich negatywny emocjach to fakt, że to wszystko nas kształtuje i często sprawia, że wszystko ostatecznie znajduje swoje miejsce. Tak opisałabym samą siebie w 2017. W końcu znalazłam siebie. Oczywiście częściowo, ponieważ każdego dnia uczysz się czegoś nowego, poznajesz nowych ludzi, stawiasz czoła wyzwaniom, ale tym razem jestem bardziej sobą niż kiedykolwiek wcześniej. Zamiast dzielić się wszystkim w jednym poście, zakończę go tutaj. Nieco tajemniczo na początek tego nowego roku. Całą resztą podzielę się w swoim czasie, może w ten sposób dam radę podzielić się lekcjami, które ja otrzymałam w 2018. Ten post, te słowa, wszystko co dziś się tu znalazło – niech pomoże celebrować bycie sobą. 

EARRINGS: HAPPINESS BOUTIQUE • T-SHIRT: ZARA • TROUSERS: ZARA • COAT: LEVI’S • SHOES: PUMA • CLUTCH: GUESS VINTAGE

7 responses to “hello 2018, bye 2017”

  1. agata says:

    Nawet nie wiem jak ująć w słowa to co czuję po przeczytaniu tego. Mogę chyba powiedzieć, że czuję szczęście i pozytywne nastawienie do mojego 18 rozdziału, którego się obawiam ale gdzieś tam z tylu jest ta nutka ekscytacji nad czystymi kartkami.
    Niezmiernie się cieszę, że w jakiś sposób mogę brnąć przez to życie z tobą i zawsze jak tracę nadzieję i ochotę to wystarczy, że gdzieś „pobędę” chwilę z tobą, czy to instagram, YouTube czy blog i odrazu moje negatywne nastawienie przemija.
    Zbyt wiele słów chciałabym powiedzieć. Życzę Ci by ten rok był lepszy od poprzednich ale nie tak dobry jak kolejne. 💓

  2. Iga says:

    Przepięknie napisane, daje do myślenia..💙 zdjęcia też cudne

  3. Patts says:

    Jak ja uwielbiam twoje wpisy 🙂 sama też kocham poczatki, to jak coś zupełnie nowego i czystego; jak szansa na zmianę nas 🙂
    Wszystkiego dobrego w 2018 San, trzymaj się ciepło!❤

  4. Patrycja Wszołek says:

    Piękne zdjęcia, tak jak piękne słowa. Całokowicie zgadzam się z tobą. Zwłaszcza jak chodzi o te zdjęcia na insta story 🙂 Chodź je uwilbiam, to czegoś mi w nich brakuje. Tej prawdziwej strony danej chwili. Powodzenia w Nowym Roku.

  5. Amelia Witkowska says:

    Cudownie! Brakowało mi twojego bloga. Jak zwykle piękne zdjęcia, cudowny wpis. Ja pierwszy raz zrozumiałam, że nowy rok to dobry czas na to żeby pokonać siebie. A dokładnie to co mnie blokuje. Teraz to nie tylko nowy rok jest nową szansą. KAŻDY nowy DZIEŃ jest dla mnie nową szansą.

  6. Amelia says:

    Wspaniały post!
    Naprawdę obserwuję cię na yt i tu od jakiegoś czasu i szczerze naprawdę podoba mi się to w którą stronę Twoja twórczość się rozwija oby tak dalej xx.

    Zapraszam też na mojego bloga (dopiero zaczynam więc wszystko nie jest idealne)
    https://thesspecialblog.blogspot.com/

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


copyright © theycallmesan | blog design by KOTRYNA BASS DESIGN